Nic dwa razy się nie zdarza i dlatego, z tej przyczyny..
RSS
wtorek, 22 grudnia 2009

Idą Święta, przyszła zima, wszyscy zaskoczeni bez czapek i opon zimowych, panu na ryneczku salata zamarzla, bo nie pomyslal, że to, o czym trąbią od kilkunastu dni okaże się prawdą. Za to panie na poczcie nie przygotowały się na aż tak wielki tłum klientów, bo kto by pomyślał, że ktoś jeszcze tradycyjne kartki będzie słał. Pani w okienku była tak zszokowana nawałem pracy, że przy czterdziestoosobowej kolejce stać ją było jedynie na układanie kartek świątecznych na wystawce. Wszyscy, którzy bywają na poczcie domyślą się pewnie, ąe kartki stały obok Poradnika domowego, zniczy oraz maści na hemoroidy. Poczta jest wszechstronna, wychodzi na przeciw klientom i ich kaprysom, a co? To coroczne zadziwienie zimą jest wręcz niesamowite. Czekam tylko jeszcze jak woda w grzejnikach pozamarza a pani odnieżająca okolice bloku znowu powie, że adminustracja jej piachu nie daje, bo za mało kupili.

Nie chcę już robić podsumowań, ale w ostatnich dniach urzekło mnie kilka spraw:

** W końcu znalazł się jeden mądry, aczkolwiek paradoksalnie psychicznie chory facet, który miał czelność, odwagę i spore chęci  spuścić wp..manto Berlusconiemu. Powiało optymizmem, który szybko przyćmiła wiadomość o tym, że być może cały zbrodniczy napad został zorganizowany przez samego premiera. Taki PR-owski chwyt, wołanie o litość i wystawianie na widok publiczny zakrzepłych stygmatów. Na moje skromne zdanie nie trzeba być wybitnym, żeby w Berlusconim dostrzec buraka, faszystę i oszusta, ale jak widać narody o tak swietnych tradycjach potrzebują na to więcej czasu.

** Kamień z serca spadł mi, kiedy usłyszałam, że w końcu odnleźli sprawców kradzieży napisu z Auschwitz. Nie szargając świętości i naprawdę nie mając nic przeciwko Żydom, bałam się jednocześnie kolejnej wojny, tym razem Izraelsko- Polskiej. Panowie w ciupie, a wszystkie rozpędzające się historie o Polakach- antysemitach znów wyhamowały..na jakiś czas.

** Dość nieufnie podchodzę do praw i  zwyczajów świata islamskiego, ale to, o czym przeczytałam dzisiaj powinno (wyjątkowo) nas zainspirować w pewnych kwestiach:):

Pakistański sąd nakazał obcięcie uszu i nosów dwóm mężczyznom - donosi BBC. Wcześniej zostali uznani za winnych zrobienia tego samego wobec kobiety, która nie chciała poślubić jednego z nich.Prokurator stwierdził, że wyrok stanowi wypełnienie ducha islamskiego prawa "oko za oko".

18:27, martitakr
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 grudnia 2009
Maturalne kwiatki

Matura z OPERONEM. Może nie powinnam, ale co tam, to i tak anonimowe:

 

Na samym początku opisuje jak wyglądała ich willa włoska jak tam było wszystko po układane jakie estetyczne (...) Kordian były osobą bardzo zakochanąw Wioletcie ponieważ myślał że ona go bardzo kocha a nie że leci na jego majątek (...) Wokulski nie miał do niego pretensji o to że zgubił mu blaszkę którą tak później też szukał tylko do tej bezwględnicy która tak opętała biednego Starskiego, który zstał się uwodzicielem w całej tej sytuacji.

Kordian przyznaje się, że wszystkie klejnoty przegrał na stole, lecz kocha ją bardzo i oddaje jej swe serce. Ukochanej bardziej zależy na klejnotach niż na miłości i oznajmia mu, że przegrał jej serce wraz z klejnotami na stole.

Dochodzi do dosyć brutalnego wniosku, jakim jest porównanie kobiety do prostytutki jako część jej składni.

Dowiadując się o tym bohater odpowiada jej cięta ripostą: "Mnie zaś koń mój szczeka".

 

Osłabiające i przy 10 z kolei pracy coraz mniej zabawne:)

21:13, martitakr
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 listopada 2009
Demotywatory

Jak miło zacząć dzień od godzinnej jazdy "szybkim" tramwajem, który ustępuje pierwszeństwa wszystkiemu, co się rusza. Miło też podczas rzeczonej przejażdżki mieć nad sobą uwieszonego, kaszlącego pana o wyraźnie wczorajszym oddechu (zarazić mnie oczywiście nie zarazi, choć by mi nawet zależało, ale co się nawdychałam, wystarczy mi zamiast weekendowego piwa). Dobrze jest też, pomimo licznych odruchów wymiotnych kupić sobie mini pizzę i przekonać się, że to właściwie jedynie kawałek ciasta niewiadomego składu, posypanego czeroną papryką, zwieńczonego jedną pieczarką (wtedy można już zdecydowanie puścić pawia). Przy drugim głodzie, w pracy,  dobrze jest zostawić ciasteczka na ogólnodostępnym stole, aby je ktoś opierdolił (sory) w 30 sekund, kiedy ty wychodzisz jedynie do toalety. Warto też pamiętać o minie ciecia tak, aby uruchomić syndrom "to może pani M..", "może pani M pójdzie", "pani to zrobi najlepiej". Na koniec trzeba zostać w pracy dopóki nie stuknie dwunasta jej godzina, a po powrocie do domu spojrzeć w lustro i zobaczyć w nim twarz frajera.

Czy wspominałam o końskich zalotach duchowiestwa wymierzonych w moją skromną osóbkę? Czysta perwersja..

Jest jednak coś, co mi się dzisiaj podoba pomimo totalnie demotywującego dnia:

21:39, martitakr
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 listopada 2009
Gościni Graff a źli mężczyźni

Zaintrygował mnie dzisiaj na gazecie zgrabnie zatytułowany Pociąg osobowy, w którym pan Pacewicz liże przerośnięte ego pani Graff. Myślę sobie, że to chyba dzięki takim rozmowom feministki postrzegane są niestety bardzo często jako banda oszołomów. Świadoma tego, że patriarchat to jeszcze dość świeża sprawa, syczę kiedy słyszę, że komplementy są przekroczeniem granicy intymności, niebezpieczną sytuacją, a przepuszczanie w drzwiach aktem agresji, natomiast całowanie w rękę aktem przemocy (tak taak, rozumiem, że nie o dosłowną przemoc tu chodzi). Owszem, całowanie w rękę jest obleśnym i chyba już niestety pustym gestem, ale co do reszty, zastanawiam się, czy aż tak głęboko mnie zakodowano na poddaństwo wobec mężczyzn, że nie czuję sie skrzywdzona? Kurczę, życie z tego typu feministką pod jednym dachem musi być traumatycznym doświadczeniem. Człowiek boi się pewnie dziób otworzyć, bo nie wie, czy nazywając kogoś panią doktor, rektor  nie dostanie kopa w celu wyrówanania szkód moralnych. Że nie wspomnę o innych uwłaczających kobiecej godności czynnościach. Niewychowanych facetów trzeba wychowywać, ale po co od razu popadać w śmieszność?

Oto więc autorka, członkini, GOSCINI i ciśnie mi się jeszcze jedno ini, ale nie wypada.  

http://wyborcza.pl/pacewicz/12,102277,7278036,Pociag_osobowy___rozmowa_Piotra_Pacewicza_z_Agnieszka.html

21:10, martitakr
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 listopada 2009
I topi non avevano nipoti

Takie bezsensowne zdanko zwane palindromem przewinęło się kilka razy w filmie Cichy chaos. Z myszami ma on akurat  bardzo mało wspólnego, ale z palindromami w jakimś sensie całkiem sporo. Włoskie filmy oglądam głównie w celach czysto językowych, ale tym razem przytrafiło się coś naprawdę fajnego. Pomyślałam o tym filmie w kontekście Tataraku, który nomen omen obejrzałam sobie w Zaduszki, i który w moim skromnym mniemaniu, bez osobistych wycieczek Jandy byłby chyba najgorszym filmem Wajdy. Cichy chaos to jakiś niezwykły spokój w mówieniu o stracie, śmierci, żałobie, o tym co nieodwracalne. Miło jest tkwić w takich życiowych palindromach, odkręcać, naprawiać,  sentymentalnie powracać, przerabiać, zmieniać decyzje. Lepiej jest w życiu robić to, co odwracalne, mówi mała Claudia.  Co w takim razie z tym, co nieodwracalne? Ja póki co jestem bardzo daleko od zgody na nieodwracalność i nie chcę o niej słyszeć, choć codziennie patrzę na nią w lustrze. 

Poza tym, chciałabym tak sobie po prostu na ławce posiedzieć i uporządkować to czy tamto...:)

Zamiast tego znów zaiwaniam za wszystkich, których porwała fala przeziebień, gryp i zwykłej świńskiej paranoi. 

  

21:12, martitakr
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 listopada 2009
Świeży powiew staroci

If you've got a song you gotta sing it

 If you find your love you'd better bring it home to me,

Immediately.. Urocze:)

17:05, martitakr
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 października 2009
Gówniane życie singla

Ciężka jest dola tak zwanego singla. Owszem, ma człowiek święty spokój, więcej miejsca w łóżku, nie musi się dzielić jedzeniem, pierze wyłącznie swoje rzeczy i sprząta tylko to, co sam nabrudził. Dzisiaj jednak, jak raz na jakiś czas zresztą, dopadła mnie singielska frustracja. Najpierw na zakupach, kiedy to musiałam zrezygnowac z nowego oświetlenia do pokoju, bo uzmysłowiłam sobie, że co jak co, ale sama montować tego w suficie nie będę. Później z wracając do domu z 20 kilogramowymi siatami (co z drugiej strony jest lekką przesadą jak na jedną osobę o raczej skromnych wymiarach) słyszałam, jak powoli ramiona wyrywają się z barków. Doszła do tego dziwnie cieknąca rura kanaliazyjna. Mówię dziwnie, bo cieknie tylko wtedy, kiedy nie patrzę;) Jak na samotną bohaterkę przystało, postanowiłam też sformatować sobie dysk, by w końcu pozbyć się towarzystwa szpiega. Byłam blisko, ale zatrzymałam się na niezrozumiałym komunikacie, że instalator nie widzi dysku, na któym mógłby zainstalować windowsa. Jak to k.. nie widzi, skoro nie ma żadnego innego? Niepojęte, niezrozumiałe, a w dodatku dość poważnie wkurzające. Kupiłam też uniwersalnego pilota do telewizora, którego za cholerę nie umiem zaprogramować, gdyż intrukcja brzmi mniej więcej tak:

 

Najpierw szuka kod typu telewizora oraz innych maszyn, naciska guzik "ustawienie", potem guzik "wybieranie sprzętów". Lampka wskaźnikowa będzie świecić. Rozwikła te dwa guziki, lampka wskaźnikowa dalej świeci. Po wpisaniu trzycyfrowego kody lampka gaśnie.

Jest jeszcze uwaga:

Jeśli przypadkiem wpisował błędny cyfr, musi przed gaśnięciem lampki wskaźnikowej ponownie wpisać cyfr. Ta funkcja kontrolna może przestać działać pod pewnym stanie błędnych czynności.

No, jak ktoś nie rozumie, ten bęcwał.

Z siatami dałam radę, pilota odłożyłam na lepsze dni, rurę, a właściwie jej wlot do ściany zakleiłam póki co gmą do żucia (zdaje się, że jakiś klej, czy silikon trzeba będzie zakupić), a z formatu zrezygnowałam. Zainstalowałam za to po raz kolejny demonstracyjną wersję antywirusa.  

Mężczyźni są jednak cholernie przydatni...;)

Słyszałam też dzisiaj ciekawą rozmowę dwóch mężczyzn (5 i 60 lat):

-Dziadku, a co to jest ten duzy dom z wiezą?

- To jest kościół.

- Aaahaaaa, a co tam jest?

- Tam mieszka bozia w tym kościółku.

- Ahaaaaaa..... a po co bozi taki duzy dom?

- ............................ no właśnie synu...........dobre pytanie......

Dzieci jednak umieją trafić w sedno:)

19:05, martitakr
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 października 2009
O sąsiedzkich inicjatywach..robienia syfu

Oglądałam dzisiaj na TVN-ie reportaż o lokalnych inicjatywach sąsiedzkich, parkach, skwerkach, sadzeniu drzewek na osiedlu i tym podobnych przyjemnych historiach. Zabolało okrutnie, bo wciąż czuję zapach dobywający się z naszej blokowej piwnicy (a ten zapach ma na imię kocie odchody), mam przed oczami brudną, zasikaną przez pieski windę (ostatnio zaczynam odnosić wrażenie, że psów jest więcej niż mieszkańców bloku), klatki schodowe zawalone kiepami i śmieci pozostawiane inteligentnie koło zsypów. Zastanawiam się przy okazji, czego ludziom potrzeba, żeby zechcieli oduczyć się codziennego pływania w gównie, żeby wiedzieli, że skoro upadnie, to trzeba podnieść, że skoro jest nas tutaj spora gromadka, to może niekoniecznie wszyscy chcieliby słuchać Pauli czy Feela po północy. Czy to frustracja zbyt wysokim czynszem i poczuciem, że utapiamy w spółdzielni sporo kasy, za którą powinno się sprzątać, remontować i w wersji hipernierealnej- również upiększać? Czy koniecznie trzeba krótko, za pysk, za pomocą kar pieniężnych? Anonimowość? Przyzwyczajenia? Tumiwisizm? Czy może zwyczajne buractwo? I niech mi ktoś powie, że nie ma racji ten, kto wymyślił przekleństwo: Bodaj Cię Bóg złym sąsiadem skarał:)

A tak z innej beczki, słyszałam, że nasza reprezentacja ma "nowego" trenera. Może więc ten teścik będzie kiedyś abstrakcją:

 

21:28, martitakr
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 października 2009
Momma Murphy

Jak na zainteresowaną, dość późno się dowiaduję o nowej płycie i nowym (i póki co jedynym) dziecku Roisin Murphy. Trochę wstyd, ale za to jaki entuzjazm!

I absolutely love her!

 

Jak i również w ostatniej wersji:

 

 

15:59, martitakr
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 października 2009
Bo Tarantino jest gupi...

Zastanawiałam się wczoraj nad pójściem do kina na Bękarty wojny. Pomyślałam, że może w internecie znajdę coś, co pomoże mi podjąć decyzję na tak lub na nie. Krytyka to krytyka, jak wszyscy wiedzą służy do krytykowania;) (żarcik), postanowiłam więc zasięgnąć rady prostego ludu. Ubawiłam się po wsze czasy, bo na 300 postów, po pięćdziesiątym właściwie trudno już było doczytać się czegokolwiek na temat samego Tarantino. Próbki?

Nie kurwuj mi tu plebsie. Dam temu gównu 1/10 tylko przez ten twój debilny i infantylny komentarz.

A mocny zrobil konto tylko po to, zeby wystawic 1 temu filmowi, wykręca sie, ze "wydal 20 zl na marne".
Jesli tak bylo, to przestan robic inne konta i pojdz do psychiatry, blagam Cie!

 

 Film o żydach nie zasługuje na ocenę powyżej 1

 
A ty wypier... do swojej nory szczurze. Każdy twój następny komentarz jest głupszy i bardziej prostacki od poprzedniego. Najwyraźniej twoim celem jest wywołanie masowej nienawiści do twojej osoby, pochłaniasz ją i czujesz, że istniejesz.
 
Bardzo to rzeczowe i cholernie pomocne. Kocham fora i naszą w nich polaczkowatość, frustracje etc. Mama mi piątki na fajki nie dała, to se chociaż na forum pokurwuje i bluzgiem rzucę.
Na film jednak poszłam i kłóciłabym się ze wszystkimi, którzy uważają go za słaby. Że niby robi sobi jaja z horroru wojny? A niby z kogo? Z tego co zauważyłam, to z dymem poszli wszyscy, a odrobina dystansu w czasach, kiedy dalej się kłócimy to o kwestie żydowskie, to o wypędzenia nie zaszkodzi. Że rysunek złego Niemca przerysowany? A co to, dokument jakiś, kolejny Pianista, w którym dla prawdy historycznej na siłę trzeba znaleźć Niemca o dobrym serduszku? Papierowa dekoracja? Lars von Trier zrobił Dogville bez tzw. "dekoracji" i wyszedł mu świetny film. I wreszcie komizm, którego ponoć mało. Gdybym po raz kolejny słyszała teksty w stylu zrobię ci z dupy jesień średniowiecza, to byłoby to zdecydowanie większym minusem. Poza tym, nie widziałam nigdzie, żeby określano go komedią. Komizm jest tam, gdzie powinien być,a to od poczucia humoru zależy, czy się go dostrzeże.
Wreszcie trafiłam też na rewelacyjny komentarz, który uznam za puentę:
GŁUPi film dla młodocianych gangsterów i pseudopsycholków którzy lubią przemoc. 1/10
 
Przyznaję, ten film jest dla mnie. Yupi ya yey mothafuckaaaaaaaa!:)
19:39, martitakr
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10